Darek N. (22.10.2017 20:47)
Brud, kurz i skasowane bilety autobusowe na ziemi. Nie sprzątali tam chyba z rok.
EDIT: Na drzwiach napis: "Czynne codziennie od 17", przychodzimy w niedzielę po tej 17 i jest zamknięte...
OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM!
KAMIL RAFAL (03.10.2017 10:24)
Co to się tam dzieje?! Matko Boska zlituj się nad nami.... Woda stoi w wejściu, śmierdzi szczynami, smród bród i ubóstwo. Kto tam chodzi, przecież to powinno zostać zamknięte. Ucieklismy stamtąd szybciej niż Wam się wydaje. Porostu czegoś takiego nie widzieliśmy jeszcze... Jak w gettcie jakimś... Odradzam !
Marta Duszyńska (26.09.2017 22:21)
Niesamowity klimat, który niewielu osobom przypadnie do gustu. Cudowny właściciel, Piwniczna atmosfera i idealne miejsce do spędzenia spokojnego wieczoru ze znajomymi przy naprawdę dobrych stołach bilardowych. Właściciel jest zaangażowany w każdego klienta, tym bardziej stałych bywalców, co powoduje wręcz rodzinna atmosferę. Zawsze służy radą i dzięki niemu zaczyna się rozumieć o co chodzi w grze w bilarda. Mimo problemów z normalną dla piwnic wilgocią i ogólnie panującym nieładem, nie wyobrażam sobie pójść na bilard do jakiegokolwiek innego miejsca. Klimatu i wyjątkowości Winnera nie da się zastąpić i wiernie bywamy tam od 5 lat.
Jakub Czech (29.06.2017 04:03)
Cichy klub, sporo dobrych stołów. Świetne miejsce do umilenia sobie czasu przy bilardzie i piwku ;) W ofercie są również drobne przekąski. Istotny w ocenie jest też sposób liczenia czasu - włączany jest minutnik, a ceny za godzine nie są wysokie w porównaniu do konkurencji. Jedyne co w miejscu odpycha, to nieprzyjemny zapach wilgoci wyczuwalny przy wejściu i średnio zadbane toalety.
Michał Psyk (15.03.2017 09:55)
Miejsce rzeczywiście trochę zaniedbane, w rogu składowisko starych sprzętów. Ale fakt pozostaje jeden - pograć w bilard można, napić się piwa można, a cena jest lepsza niż w innych lokalach.